Ciekawe informacje dla mieszkańców.



Świąteczna kuchnia – tradycyjna czy dietetyczna?
22.12.2010, 10:50

Nadchodzący czas Świąt Bożego Narodzenia to okres spotkań się z bliskimi i biesiad. Zapominamy wtedy o wszelkich dietetycznych zasadach. Przecież przygotowane pieczołowicie odświętne potrawy to tradycja. W krótkim czasie jemy dużo i syto, mało się ruszamy, a nasz żołądek i pozostałe organy zostają wystawione na wielką próbę. Nie bez znaczenia jest zwiększone ryzyko przybrania paru kilogramów, których nie będziemy mogli się pozbyć w krótkim czasie jaki pozostanie do sylwestrowych szaleństw.

Wigilijna wieczerza
Potrawy serwowane podczas wigilijnej kolacji uważa się za proste i zgodnie z tradycją są przyrządzane bez udziału produktów pochodzenia mięsnego. Do smażenia nie używa się smalcu, słoniny i masła. Warto pamiętać, że już na etapie przygotowywania świątecznych potraw można umiejętnie dobrać i „odchudzić” składniki tradycyjnych potraw, tak aby nie straciły swych walorów smakowych, a stały się zdrowsze i mniej kaloryczne. Tłustą śmietanę można zastąpić tą o mniejszej zawartości tłuszczu, tłuszcze zwierzęce - oliwą z oliwek
z pierwszego tłoczenia, a zamiast soli zastosować zioła. Można też zmienić technologię przygotowywania niektórych potraw np. zamiast smażyć pierogi i rybę można je upiec nie dodając tłuszczu. Tak przygotowane potrawy będą i bardziej wykwintne, i zdrowsze, i bez zbędnych kalorii. Dla przykładu: porcja 150 g ryby w panierce smażona na tłuszczu to około 410 kcal, a ta sama ryba tylko pieczona to 170 kcal; porcja 100 g odsmażonych na oleju pierogów z kapustą i grzybami to 260 kcal, jeżeli te same pierogi podamy z wody to będzie to tylko 170 kcal.
Mimo, iż kutia jest potrawą wysokokaloryczną – 100g to około 280 kcal, przygotowywana jest z bogatych w składniki odżywcze orzechów i pszenicy, zawierających dużo potasu
i witamin z grupy B, które wspomagają utrzymanie właściwego rytmu serca.
Ryby, szczególnie morskie, ze względu na działanie zapobiegające chorobom krążenia, powinny się znaleźć nie tylko w wigilijnym menu, ale przede wszystkim w codziennym jadłospisie. Grzyby w kapuście nie tylko wzbogacają smak, ale podwyższają także ilość przeciwutleniaczy w świątecznym daniu (choć należy pamiętać, że to danie nie dla wszystkich ze względu na wzdymające działanie kapusty).
Kompot z suszu to najlepszy napój do świątecznego posiłku, gdyż zawarty w nim błonnik wspomaga trawienie.

Dwa dni świętowania
Czas świąt to czas spotkań rodzinnych, wspólnego spożywania pokarmów. Główna zasada jaka powinna przyświecać nam w tym czasie, oprócz cieszenia się z bycia z sobą, jest umiar w jedzeniu i piciu oraz ruch. Nie ma się co oszukiwać, większość świątecznych potraw jest wysokokalorycznych. Jeżeli dodamy do tego, jakże częsty zwyczaj w polskich domach, pozostawanie za stołem cały dzień, to nasz organizm może tego nie wytrzymać i zbuntować się. Konsekwencje tych trzech dni braku umiaru mogą być banalne – niestrawność, ale dla niektórych, szczególnie dzieci, osób starszych lub mających współistnienie kilku chorób mogą być znacznie poważniejsze. Z drugiej strony nie należy popadać w skrajności. Przeliczanie każdej spożytej kalorii odbierze nam radość świąt, a przecież nie o to chodzi. Ważne jest tylko zachowanie zdrowego rozsądku i pamiętanie o ruchu. Koniecznie należy znaleźć czas na rodzinny spacer, lepienie bałwana, czy śnieżki.


życzę Państwu Zdrowych Świąt


Sabina Zajchowska
Zastępca Przewodniczącej
Polskiego Towarzystwa Dietetyki
Oddziału Województwa Śląskiego


separator_poziomy


Bar i kiosk.
26.03.2010, 11:51

Bar i Kiosk przy ulicach Szpitalnej i Zegadłowicza prowadzą sprzedaż art. spożywczych różnych m. in.: napoje, wody mineralne, słodycze, pieczywo zwykłe i cukiernicze; kuchnia szpitalna produkuje dania barowe i wyroby garmażeryjne.



ZOBACZ SZCZEGÓŁOWY CENNIK


separator_poziomy


Zima sprzyja urazom.
26.03.2010, 11:50

Szanowni Państwo.

Prezentujemy rozmowę z dr n. med. Bogdanem Wójcikiem Ordynatorem Oddziału Chirurgii Urazowo - Ortopedycznej Samodzielnego Publicznego Szpitala Miejskiego w Sosnowcu.

M.K: MroĽna i śnieżna zima jest tematem numer jeden zarówno w mediach, jak i naszych rozmów towarzyskich. Oblodzone chodniki i jezdnie powodują kłopoty z poruszaniem się oraz większą liczbę wypadków i stłuczek samochodowych. Czy wzrosła liczba pacjentów Oddziału Chirurgii Urazowo -Ortopedycznej z urazami powypadkowymi? Jakiego rodzaju są to urazy?

dr n. med. Bogdan Wójcik: Zazwyczaj zima sprzyja urazom i pacjentów z urazami przybywa, jednak w tym roku liczba pacjentów z urazami wyjątkowo wzrosła. W Oddziale średnio miesięcznie wykonuje od 80 do 100 zabiegów operacyjnych, natomiast w styczniu wykonano ich aż 145. Można ocenić, że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nastąpił ok. 80 proc. wzrost liczby wypadków w porównaniu do okresów poprzednich. W tak trudnych warunkach pogodowych, jakie obserwujemy, nietrudno o urazy. Najczęściej dochodzi do prostych złamań, które są łatwe do zaopatrzenia w izbie przyjęć i leczenia, ale część złamań stanowią te z przemieszczeniami kości wymagające leczenia operacyjnego. Czasami wystarczy jedno poślizgnięcie się na oblodzonym chodniku i w ułamku sekundy dochodzi do powstania obrażenia. Dużą grupę urazów stanowią te powstałe podczas uprawiania sportów zimowych. Jazda na nartach, sankach, łyżwach jest częstą przyczyną uszkodzeń stawów kolanowych i złamań kończyn. Ogromna popularność narciarstwa sprawia, że bardzo wiele osób jest na nie narażonych.

M.K.: Zbliżają się ferie zimowe. Korzystanie naszych pociech z sanek, nart, czy łyżew daje im wiele radości, ale może być również niebezpieczne. Jak uchronić nasze dzieci przed wypadkami. Czy kaski dla młodych narciarzy są rzeczywiście konieczne?

dr n. med. Bogdan Wójcik: Oczywiście, że kaski są konieczne. Przykładowo we Francji obliczono, że 70 proc. urazów na nartach powstaje w wyniku zderzenia podczas jazdy na nartach , a nie samego upadku. Narciarstwo stało się sportem masowym, a fantastyczna infrastruktura w krajach alpejskich, ale i coraz lepsza w Polsce, zachęca miliony ludzi do uprawiania tego sportu. Jeżdżę na nartach od wielu lat i wiem, że teraz modne są narty typu carving, które nie wymagają wielkich umiejętności technicznych. Łatwiej można na nich manewrować, pozwalają na rozwijanie dużej prędkości, nad którą często trudno zapanować. Zderzenie jest wówczas szalenie niebezpieczne. Od dwóch lat zarówno ja, jak i cała moja rodzina, jeĽdzimy w kaskach. Jest to dla mnie oczywiste. Kask chroni głowę przez urazem. Bez takiej ochrony nawet zwykły upadek może być bardzo groĽny. Dlatego dziwi mnie ta ogólnonarodowa dyskusja na temat konieczności jazdy dzieci na nartach w kaskach. To pomoże ograniczyć liczbę wypadków, szczególnie tych najgroĽniejszych kończących się urazami głowy, ocalić nasze życie i zdrowie. Zachęcam także rodziców do zakładania kasków. Dajmy w ten sposób naszym dzieciom przykład.

M.K.: Jeśli już dojdzie do wypadku, jak powinniśmy się zachować? Jak udzielić pomocy osobie poszkodowanej, by jej nie zaszkodzić? Kiedy absolutnie należy zgłosić się do lekarza?

dr n. med. Bogdan Wójcik: W sytuacji, w której zachodzi podejrzenie obrażeń w obrębie mózgowia i kręgosłupa należy bezwzględnie wezwać pomoc. Podkreślam, że musi zostać udzielona pomoc profesjonalna, polegająca na bezpiecznym unieruchomieniu i transporcie poszkodowanego do szpitala. Prowizoryczne działania mogą tylko zaszkodzić. Natomiast jeśli mamy do czynienia ze zwyczajnym urazem kończyny i musimy poszkodowanego zaopatrzyć, to należy przede wszystkim wezwać pomoc, a do czasu przyjazdu pogotowia unieruchomić kończynę. Najprostszym sposobem jest zaopatrzenie według starej zasady, tj. poprzez unieruchomienie dwóch sąsiadujących stawów. Można to zrobić przy użyciu na przykład deski, czy kartonu zwiniętego w kształt szyny. Oczekiwanie na profesjonalną pomoc nie dotyczy sytuacji, gdy mamy do czynienia z koniecznością przeprowadzenia resuscytacji czy reanimacji. W takim przypadku liczy się każda minuta i warto być na taką okoliczność przygotowanym. Do lekarza trzeba się zgłosić zawsze, gdy dochodzi do powstania urazu. Należy zgłosić się do izby przyjęć szpitala, który pełni dyżur urazowy. Nie jest potrzebne żadne skierowanie od lekarza rodzinnego, gdyż pacjent z urazem jest traktowany jako przypadek nagły.

M.K.: Czy Oddział jest przygotowany na przyjęcie zwiększonej liczby pacjentów z urazami? Czy jest wystarczająco dobrze wyposażony?

dr n. med. Bogdan Wójcik: Oddział Chirurgii Urazowo - Ortopedycznej jest dobrze przygotowany nawet na przyjęcie zwiększonej liczy pacjentów. W styczniu leczyliśmy ok. 170 chorych, podczas gdy zwykle jest ich ok. 120. Dysponujemy takim sprzętem, jaki powinien się znaleĽć w każdym dobrym oddziale o takiej specyfice. Szczególnie ostatni rok obfitował w kilka kluczowych zakupów sprzętu i aparatury medycznej, które pozwalają na rozwinięcie nowych i ważnych technik operacyjnych. Oddział dysponuje nowoczesną, w pełni wyposażonym zestawem artroskopowym, umożliwiającym przeprowadzanie mało inwazyjnych zabiegów chirurgicznych stawów kolanowych czy barkowych. Oczywiście medycyna wciąż się rozwija, cały czas powstają nowe, jeszcze lepsze rozwiązania techniczne. Na tę chwilę oddział jest dobrze wyposażony.

M.K.: Czy dzięki zastosowaniu nowego sprzętu pacjent szybciej dochodzi do zdrowia, szybciej postawiona jest diagnoza?

dr n. med. Bogdan Wójcik: W roku 2009 wykonaliśmy ogółem 1300 zabiegów operacyjnych, co stanowi 30 proc. wzrost w porównaniu do roku 2008. Wynika to m. in. z zastosowania pewnych rozwiązań organizacyjnych poprawiających dostępność sal operacyjnych. Zakupy sprzętu dokonywane przez Szpital w ubiegłym roku, ale również w poprzednich latach, dzięki współpracy z działającą przy Szpitalu Fundacją pozwoliły na bardzo znaczące doposażenie Oddziału w aparaturę i sprzęt medyczny. Są to m. in.: śródoperacyjny aparat RTG z ramieniem C, wieża artroskopowa czy szyna CPM do ciągłego biernego ruchu - niezwykle potrzebna przy wczesnej rehabilitacji. Podsumowując dzisiejszą rozmowę, chciałbym się odnieść to powszechnie panującego przekonania, że medycyna czy farmakologia to przede wszystkim rozwiązania techniczne. Pacjent ze złamaną kończyną jest często przekonany, że leczenie jest tylko kwestią techniczną i polega na wykonaniu przez lekarzy konkretnych czynności. Chciałbym podkreślić, że dla mnie medycyna to przede wszystkim biologia. Przykładowo złamań w przebiegu osteoporozy nie wyleczymy tylko lekami. Są to najczęstsze złamania, z jakimi mamy do czynienia w styczniu i lutym. Dochodzi do nich w wyniku osłabienia wytrzymałości kości na urazy mechaniczne. Osoba mająca właściwą, zdrową strukturę kości nie złamie ręki lekko upadając. Natomiast osoba starsza upadając prawie zawsze łamie jakąś kość. Można mówić o tzw. „wielkiej piątce”, czyli okolicach ciała najczęściej narażonych na złamania, są to: okolice bioder, kręgosłupa, kości ramiennej, promieniowej oraz żeber i mostka.

M.K.: Jak więc starszą osobę ustrzec przed takimi złamaniami?

dr n. med. Bogdan Wójcik: Na pewno nie wystarczą środki farmakologiczne lub dieta. Profilaktyka złamań skupia się bowiem na dbałości o niwelowanie zagrożeń w najbliższym otoczeniu, czyli np. schowanie leżących na podłodze kabli, zabezpieczenie dywanów przed przesuwaniem, usunięcie progów, bezpieczne schody przed domem. W tak trudnych warunkach zimowych osoby starsze powinny niestety również ograniczyć spacery.

M.K.: Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiała Magdalena Kot.

Galeria zdjęć:


separator_poziomy


<< 1 z 1 >>










Samodzielny Publiczny Szpital Miejski w Sosnowcu. Wszelkie prawa zastrzezone. 2009-2010r. v.2.1